Dajcie sobie czas - związek buduje się latami, a zaufanie odbudowuje powoli. Postarajcie się patrzeć w przyszłość, a nie ciągle wracać do bolesnej przeszłości. Skupcie się na tym, co możecie zbudować razem od nowa. Kiedy związek po zdradzie nie ma już szans? Niestety, czasem mimo starań nie da się uratować relacji.
Nie poganiaj się, ale też nie szukaj odwetu w sypialni. Czas goi rany. Twoje ciało będzie gotowe na bliskość wtedy, gdy uwierzysz w jego uczucia i gdy powróci zaufanie. Odbuduj siebie w starym/nowym związku . Wiele małżeństw, które przeszło zdradę, zauważa, że ich związek po tym doświadczeniu stał się lepszy, dojrzalszy.
Przecież Ty się całowałaś z innym, a nie poszłaś z nim do łożka! Naprawdę uważasz, że NIE MA RÓŻNICY niędzy tymi rzeczami? Oczywiście, że jest, i to duża! Poza tym, Ty to zrobiłaś juz po tym, jak Twój mąż rozpierdzielił Wasz związek, swoimi zdradami, wyzwiskami, agresją, i wyprowadzką na końcu.
Kolejnych 20 proc. ankietowanych twierdziło, że nic się nie zmieniło, a taki sam odsetek badanych deklarował, że ich związek po zdradzie się wzmocnił. Sondaż przeprowadzono od grudnia 2016 r. do stycznia 2017 r. na reprezentatywnej grupie 2,5 tys. Polaków w wieku od 18 lat, pod kierunkiem prof. Zbigniewa Izdebskiego.
Zdrada zwykle rozpatrywana jest w kategorii winy partnera, który się jej dopuścił. Nic w tym dziwnego, każdy akt niewierności wierności budzi niesmak i znacząco uderza w samoocenę osoby, która była uczciwa wobec drugiej połówki. Nie oznacza to jednak, że zdradzający pozostaje wolny od poczucia dyskomfortu. Skok w bok daje
Tak. Można z nią sobie lepiej lub gorzej radzić. Jednak po zdradzie nie będzie już tak jak dawniej. Związek „po” ma już zupełnie inny wymiar. Ale może być też początkiem starego – nowego związku. Związku o nowym obliczu. Można od nowa uczyć się siebie, swoich potrzeb, pragnień. To jednak wymaga czasu i cierpliwości.
Jak dowodzą psychologowie, po zdradzie związek może też stać się silniejszy i o wiele bardziej satysfakcjonujący – na wszystko potrzeba jednak czasu i pracy obojga partnerów.
Posty: 591. Wiek: 37. Odp: Życie po zdradzie Wczoraj była między nami długa rozmowa, nie powiem, że miło mi się z nią rozmawiało, trochę żartowaliśmy ale też były chwile szczerości i złości - chciałem dograć kwestę rozwodu, że chce się rozstać w pokoju bez wojny i tak się zaczęło, że zeszliśmy na poboczne tematy.
Oto kilka kroków, które pomogą Ci podnieść się po zdradzie i zacząć od nowa. Przepracuj emocje: Zdrada jest trudna do zniesienia, ale ważne jest, aby przepracować swoje emocje i poradzić sobie z bólem. Możesz to zrobić poprzez rozmowę z przyjacielem, terapeutą lub pisanie w dzienniku.
Wydaje mi się, że nie ma wiedzy o zdradzie, może podejrzewa, że partner ją zdradza ale nie wie z kim. On - z obecną partnerką tworzy drugi związek. Są razem od ok. 10 lat. Od ok.2 lat ma kochankę i jest to bardzo intensywny związek. Nie wydaje się, żeby On chciał odejść od kochanki, ani od partneki
eOSqomx. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 11 czerwca 2015, 15:12 Czy waszym zdaniem związek po zdradzie jest możliwy? Załóżmy że wasz partner jest osobą która was zdradziła. Dołączył: 2015-05-24 Miasto: Warszawa Liczba postów: 423 12 czerwca 2015, 08:37 Nie w każdym przypadku, ale uogólniając tak, jest mnóstwo takich związków. Pomijając to, że wiele kobiet nawet nie wie, że jest zdradzana i jakoś sobie szczęśliwie żyją u boku swojego "misia, który by mi nigdy tego nie zrobił". Dołączył: 2010-05-20 Miasto: Meksyk Liczba postów: 11016 12 czerwca 2015, 09:16 To nie jest takie proste. Nie wszystko jest czarno białe . Dopiero niedawno zrozumiałam jak to wszystko potrafi byc złożone... Ja chyba bym nie umiała bo bolałoby mnie to za bardzo. Nie wiem czy potrafiłabym sie podnieść po zdradzie :/ ale mam wsród bardzo bliskich znajomych pare... On zdradzał ja z jej przyjaciółka przez półtora roku ! Planował z nią życie itp. Po półtora roku powiedział o wszystkim swojej kobiecie a nadal ze sobą sa... W sumie juz ponad 20 lat... Wzięli slub juz po tej sytuacji ... Ale czy sa szczęśliwi? On nadal ja zdradza ...Nie jest czarno białe wtedy gdy zdradzany ma to gdzieś, bo na przykład baluje za zdradzającego kasę, związek jest medialny i dochodowy albo jest rodzajem kontraktu (jak na przykład plotkuje się o Jayu Z i Beyonce, że na małżeństwie po prostu zarabiają). Oprócz tego, czyli w normalnych związkach, wszystko jest bardzo proste: kochasz, albo szanujesz chociaż, to nie zdradzasz. Koniec kropka. Nie kochasz? Zawsze można powiedzieć: nie jestem szczęśliwy/a, ariwederczi! A nie szukać 'dupeczek' na boku. Edytowany przez 12 czerwca 2015, 09:26 Dołączył: 2015-01-29 Miasto: warszawa Liczba postów: 1164 12 czerwca 2015, 09:58 Ja tkwiłam w takim związku prawie 5 lat, za pierwszym razem jak się dowiedziałam o zdradzie to płakał i prosił bym wybaczyła (spotykał się z kobietą z którą niby zerwał by być ze mną), obiecał że to się nigdy nie powtórzy. I później zdradzał co chwila i zawsze to tak przekręcił że wychodziło żevto moja wina że zdradza. Kocham Go nadal (chyba), ale jesteśmy w trakcie składania papierów o rozwód. Zawsze sobie obiecywałam że po kolejnej zdradzie zerwe z nim i niestety zawsze tchórzyłam, bo była to miłość od pierwszego zobaczenia i w dodatku mamy dziecko. giazdeczka 12 czerwca 2015, 10:31 Lady25 napisał(a):Usprawiedliwiam go tym ,że było za granicą drugi miesiąc beze mnie , byli jego koledzy którzy też zdradzali swoje dziewczyny, ogromne ilości alkoholu i dużo ładnych i chętnych dziewczyn. Ale nie wiem czy to jest usprawiedliwienie, widzę jak on bardzo tego żałuje i chciałby jakoś to naprawić zrobił ten tatuaż.... , obiecał że już nigdy nie wyjedzie nigdzie, że to co zrobił się nie powtórzy. On nie jest zły ,przed jego wyjazdem byliśmy naprawdę szczęśliwi, na dodatek jest jedynym facetem z którym byłam tak szczęśliwa a zakochana mimo wszystko dalej jestem nie wiem co mam z sobą naarzeczony jest już któryś raz sam, beze mnie za granicą i nigdy by mu nie przyszło do głowy, zeby mnie zdradzić! ja jemu ufam, on mi i oboje wiemy, że nie warto popsuć tego zaufania, bo dążymy do założenia prawdziwej rodziny i cenimy te same wartości jak zaufanie, wierność, lojalność... Widocznie dla Twojego faceta inne cechy są na pierwszym miejscu. A skąd wiesz, że skoro raz to zrobił nie zrobi tego ponownie? Tatuaż nie jest "dowodem" miłości ani "ochroną" przed zdradą... Ja na pewno nie byłabym z kimś kto mnie zdradził, ktoś taki jest dla mnie od razu do skreślenia. A długo jesteście już razem? Dołączył: 2013-02-05 Miasto: Tarnów Liczba postów: 2080 12 czerwca 2015, 10:43 po zdradzie? nigdy w zyciu. zdrada to dla mnie koniec Dołączył: 2005-10-28 Miasto: Wyspy Kokosowe Liczba postów: 352 12 czerwca 2015, 10:44 Facet jak raz zdradzi kobietę to kolejna zdrada przychodzi zdecydowanie łatwiej. Moja szwagierka została zdradzona przez męża dla dobra dziecka próbowali ratować związek ale nic to nie pomogło. Chodzili na terapię małżeńską , która też niewiele dała. Była zdradzana kilkakrotnie. Teraz są po rozwodzie , Aga wyszła 2 raz za mąż i jest szczęśliwa męzatką. Niestety jej mąż też probował sobie ułozyć zycie z inną kobietą ale jego drugie małżeństwo również się rozpadło z powodu zdrady. Dlatego uważam , że związek po zdradzie nie ma szans przetrwania. Kobieta będzie ciagle podejrzliwa, a facet będzie korzystał z okazji. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 10:56 2 lata. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 10:58 napisał(a):hahhahah tatuaz na rece, tez mi dowod milosci. Dowodem milosci byloby to, ze cie nie zdradzil, nie ze wydziabal sobie cos na rece mała poprawka nie na ręce tylko na lewej stronie klatki piersiowej. Dołączył: 2015-04-17 Miasto: Siedlce Liczba postów: 138 12 czerwca 2015, 11:12 Zawsze wychodziłam z założenia ,że lepiej żałować ,że coś się zrobiło niż tego ,że się nie spróbowało. Dziękuje za rady chciałabym dać mu szanse, co nie oznacza że podam mu się na tzw. tacy. Wiem że niektóre z was pewnie będą po mnie "jechać" ale nie byłam z nim miesiąc to były najszczęśliwsze dwa lata mojego życia. Po za tym zakochana w nim byłam dużo wcześniej bo praktycznie od pierwszego wejrzenia od 5lat , tyle że na naszej drodze stanęli wtedy rodzice bo jest 6lat starszy, zaakceptowali to dopiero 2lata temu przez wcześniejsze 3 spotykaliśmy się niestety rzadko i w tajemnicy przed moją rodziną. Być może będę żałowała, tego nie wie nikt. Jedno jest pewne mimo że mnie skrzywdził to dalej go kocham. Jeśli będzie źle i myśli o tym że mnie zdradził będą mnie dręczyły będę musiała to zakończyć. Nie chce go skreślać chce spróbować, niech pokaże mi że rzeczywiście mu na mnie zależy i że żałuje tego co zrobił. Okaże się co z tego będzie. sadcat 12 czerwca 2015, 11:35 Nie, bo skoro mnie zdradził, to mnie nie kochał. Gdyby kochał to w tamtym momencie myślał by o mnie i odepchnął tę dziewczynę/ czy nie podrywał innej tylko przyszedł do mnie. (A skoro był za granicą to sam się mógł rozładować a nie moczyć w innej, przepraszam za takie słowa ale dla mnie byłby skończony, raz wybaczysz to pomyśli, że następnym razem też się dasz udobruchać, no i niech się przebada). Edytowany przez 12 czerwca 2015, 11:41
Temat: Mój związek po zdradzie...Mam teraz 25 lat, mój chłopak 26. Opowiem wam moją historię, bo gdzieś się musze wygadaćZawsze nie mogłam opędzić się od facetów, nacierali na mnie z każdej możliwej strony, jednak ich odrzucałam. Nie szukałam byle kogo, nie chciałam żadnych przelotnych związków, chciałam kogoś kto mnie pokocha na zawsze i odda mi się w całości, a ja jemu. Poznałam go jeszcze w technikum, nie był jakoś specjalnie przystojny, brzydki też nie. Choć kształcił się w zawodówce był bardzo inteligentny, miał podobne podejście do życia jak ja, też szukał kogoś pierwszego już na stałe. Był jak diament wśród patologii która go tam otaczała. Od razu mi się spodobał, próbowałam jakoś go bliżej poznać, spotkaliśmy się kilka razy ale on niczego szczególnego do mnie nie okazywał. Jak mi później wytłumaczył ma problemy z psychiką i leczy się u psychiatry. Nie jest niepoczytalny ani nic z tych rzeczy, ma tylko fobie społeczną i podobne do tego problemy. Powiedziałam mu że dla mnie to nie ma znaczenia, przecież nie ma na to wpływu, że akceptuje go takim jakim jest i chciałabym być bliżej niego. Wtedy wyznał mi pierwszy raz że mnie kocha, tylko bał się wszystkiego co idzie razem z związkiem. Miałam wtedy 19 lat i wiedziałam że to właśnie on jest mi pisany, przy nim czułam się dobrze nawet kiedy miałam okropny humor. Wszystko było idealne jak z komedii romantycznej, prawie w ogóle się nie kłóciliśmy, czasami tylko powodował awantury bo nie podobało mu się to że utrzymuje kontakty z różnymi innymi facetami, i rozumiem go, ale nie potrafiłam ich zerwać więc je bardzo ograniczyłam, pisałam często że nie mam czasu, odpisywałam po kilku dniach. Dla niego, żeby był szczęśliwy. Koleżanki mi mówiły że chce mnie ograniczać, żebym się tak nie dała, ale one były zupełną jego i moją przeciwnością, więc ciężko żeby go zrozumiały. Straciłam dwie, niezbyt delikatnie mówiąc im żeby się odwaliły od mojego związku bo to moja sprawa. Z czasam utrzymywałam już kontakt tylko z trzema osobami (wszystkie z pracy) oprócz niego. Co do niego, on miał tylko dwóch kolegów od dawna z którymi utrzymywał kontakt. Byliśmy właściwie tylko dla siebie, wprowadziliśmy się do wspólnego wynajmowanego mieszkania. I tak przez 4 lata wspólnego życia, wciąż chcieliśmy tylko siebie, było mi tak dobrze... Chyba za dobrze... Od tego momentu całe szczęście się kończy... Byłam na imprezie, chciałam poznać nowych ludzi. Poszłam sama, bo on nie trawi imprez. Po dwóch piwach zaczął mnie podrywać przystojny wysoki brunet, typowy na jedną noc. Pomyślałam wtedy jak to by było spróbować z kimś innym, mój chłopak był moim pierwszym i jedynym partnerem seksualnym, czego zresztą sama chciałam. W przypływie chwili i alkoholu w głowie dałam się namówić, pojechaliśmy do niego i tam uprawialiśmy ze sobą seks. Na początku było fajnie, jednak on robił to bez żadnej czułości, jakbym była szmacianą lalką do wydymania. Po kilku minutach przyjemność zamieniła się w wyrzuty sumienia, zdałam sobie sprawe z tego co właśnie zrobiłam. Pomyślałam o swoim chłopaku, jak go to zrani, jak zaprzepaściłam wszystko co było między nami swoją głupotą... Dosłownie wyskoczyłam tamtemu z łóżka, ubrałam się z łzami w oczach i w środku nocy biegłam w deszczu do naszego mieszkania. Zgubiłam się gdzieś, zadzwoniłam do chłopaka żeby po mnie przyjechał bo nie wiem gdzie jestem, podałam mu nazwę ulicy. Przyjechał, zabrał mnie do domu. Pytał co się stało, powiedziałam mu że nic, po prostu się zgubiłam. Czułam się potwornie, jakby ktoś wbijał mi nóż w serce gdy widziałam że on nie wie co ja mu zrobiłam. W domu gdy mnie przytulił rozpłakałam się i powiedziałam mu wszystko. Miał kamienną twarz, jakby było mu to obojętne, albo może raczej jakby miał mnie za niewartą marnowania łez. Następnego dnia powiedział mi żebym się wyprowadziła i nie odzywała do niego, że tak będzie lepiej. Nie potrafiłam od niego odejść, płakałam cały dzień przekonując go do tego że wszystko będzie jak dawniej żeby mi dał szanse. On stwierdził tylko że nic nie będzie jak dawniej i że nie chce mieć dziewczyny ku*wy. Jakoś go jednak przekonałam, nie potrafiłam wyobrazić sobie dnia bez niego, jak miałabym zostać sama wolałabym się zabić. Powiedział mi że jeśli chce tak bardzo to moge zostać, ale on już mnie nie będzie szanował. Zgodziłam się, byleby tylko móc go jeszcze poczuć na sobie, czułam się jak zwykła dziwka więc nie zdziwiło mnie to że on mnie nie szanuje. Zaczęłam się bardzo o niego starać, wszystko praktycznie robiłam za niego, kupowałam mu różne rzeczy gdy tylko czegoś zechciał, pomagałam mu jak tylko mogłam, chciałam żeby nie odszedł ode mnie. Kiedy chciałam go przytulić lub dotknąć odtrącał mnie, był dla mnie zimny jak sopel lodu. Pewnie stwierdzicie że jestem głupia, ale tak jest mniej więcej aż do teraz, już półtorej roku, a ja chce dla niego jak najlepiej. Ma wszystko czego chce, tak mu przynajmniej rekompensuje ból który sama mu zadałam. Traktował mnie jak zupełnie bezwartościową osobe, ja to rozumiem i przyzwyczaiłam się już do tego. Jest tak blisko mnie a jednocześnie tak daleko, żyje tylko dla niego, kocham go bardziej niż kiedykolwiek. Całymi dniami myślę tylko o tym by znowu go dotknąć, czekam na dzień w którym znów powie mi że mnie kocha, tak jak kiedyś to robił. Jest moim całym nieszczęsnym życiem... Do tej pory raz uprawialiśmy seks gdy wrócił podpity, było mi przyjemnie jak nigdy, był delikatny tak jak dawniej, widocznie chciał by mi też było przyjemnie. Widzę że kręci z jakimiś innymi dziewczynami, zrobił z siebie bad boya, wszystkie dziewczyny traktuje jak mnie kiedyś. Boli mnie to, ale znosze to z pokorą, może mi kiedyś wybaczy gdy sam się mi odpowiednio wg. niego zrewanżuje... Póki co żyje z nadzieją, niedawno zaczął ze mną poważnie rozmawiać, traktuje mnie mniej przedmiotowo, odkąd rozpłakał się przy mnie i mówił mi że już nie ma siły tak żyć, że kochał mnie cały ten czas ale wszystko sprawia mu tylko ból. Przytuliłam go wtedy, poczułam go na sobie. Nie odtrącił mnie, kilka innych razy też się rozklejał i go wtedy przytuliłam ale był za każdym razem pijany. To było takie cudowne, nie pamiętam kiedy ostatnio się tak czułam. Jakby zabraniali mi pić przez parę lat i nagle postawili przedemną szklankę wody. Ja też się rozpłakałam, pierwszy raz rozmawialiśmy tak normalnie ze sobą, powiedziałam mu wszystko co czuje, on się na mnie otworzył i stwierdził że powinniśmy częściej ze sobą tak rozmawiać bo to pomaga. Choć wciąż jest dla mnie dość oschły to wreszcie czuje na sobie jego miłość, raz za czas da mi się do siebie przytulić, pocałować go. Wczoraj cały wieczór leżałam wtulona w niego, a on mnie głaskał, kiedyś nie byłoby to nic wielkiego, ale teraz to dla mnie istny wam to się wyda idiotyczne, może faktycznie jestem bezwartościowa, może i nie mam za kszty godności żeby się na coś takiego tyle czasu godzić, ale widocznie nie rozumiecie jak bardzo można kogoś kochać. Wiem że już pewnie nie odzyskam całkowicie jego szacunku, zawsze gdzieś w pamięci będzie miał moją zdradę i nie będzie mi już nigdy ufał. Ale co mogę zrobić? Nigdy nikogo tak nie pokochałam, i nigdy nie byłam tak głupia żeby kogoś tak zranić. Tak już przecież jest że się docenia to co się miało dopiero gdy się to straci... Byłam też dwa miesiące sama bo on wyjechał za granicę, jedyny kontakt to sms raz na kilka dni oczywiście bez żadnych czułości, i choć kręciło się wokół mnie kilku innych facetów to żaden nie zwrócił mojej uwagi, myślałam tylko o nim. Cały czas myślałam o kimś kto podle mnie traktował, wyobrażałam sobie jak jestem z nim szczęśliwa, usprawiedliwiałam go za wszystko. Co prawda nigdy mnie nie uderzył ale zwykłe słowa też potrafią mocno ranić...Jeśli przeczytałyście ten cały tekst to tylko radzę wam byście uważały na to co robicie, nie zdajecie sobie sprawy z tego jaki ból może sprawić jedna głupia chwila, i to nie tylko waszemu chłopakowi, największy sprawia się sobie samej. I przede wszystkim nie przestawajcie walczyć o ukochanego, nie ma niczego bardziej utrzymującego przy życiu niż miłość, nawet jeśli jest odrzucana tyle czasu... Oby było tylko lepiej Zyczę wam, byście nigdy nie musiały przez coś takiego przechodzić
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-07-20 18:53:53 nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Temat: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Witajcie Ja jestem juz po 7 miesiecznym "odwyku". Raz jest lepiej, raz gorzej. Ale nadal nie jest tak jak bylo zanim go poznalam. Nie mam jakby w sobie tej samej radosnej beztroski co dlatego zastanawiam sie czy mozna okres "zaloby" po zwiazku zamknac w jakis ramach czasowych? Slyszalam kiedys ze jesli zwiazek trwal np. 3 lata to 1,5 roku bylo granica po ktorej zaczelo sie zdaniem podobnie jest po zerwaniu?Czyli jesli 3 lata to nastepny rok to zaloba?Jestm ciekawa Waszych opinii Scientists have finally discovered what is wrong with the male brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left 2 Odpowiedź przez pollyanna 2010-07-20 22:40:54 pollyanna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-28 Posty: 185 Wiek: 31 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?To na pewno sprawa indywidualna. Każdy przechodzi przez to inaczej...Ja po 6-letnim związku już 5 miesięcy staram się podnieść z kolan, na razie na każdego przyjdzie czas... Pewnie im bardziej było się uzależnionym od uczucia do tego drugiego człowieka, tym ciężej stanąć na też gdzieś, że okres "transformacji" trwa 1/10 tego, co mnie wychodzi na 2. połowę września ;-)Traktuję to w kategoriach żartów, no ale zobaczymy ;-) 3 Odpowiedź przez Szczypta_cukru 2010-07-20 22:49:51 Szczypta_cukru Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 155 Wiek: 26 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? no ja "teoretycznie" się podniosłam.. po miesiącu..ale to chyba złudne jest... imprezuję ponad miarę.. robię głupoty.. Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón Powiesz mi 1000 słów, zrozumiem 100, zapamiętam 10, ale w żadne nie a bitch. But she's my bitch. 4 Odpowiedź przez Tamarka 2010-07-21 08:56:12 Tamarka Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-12 Posty: 164 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Uważam również, że to sprawa indywidualna i nie ma co generalizować - jedno jest pewne prędzej czy później udaje się zapomnieć i życie znowu zaczyna być piekne. 5 Odpowiedź przez enni 2010-07-21 09:54:59 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Uważam,że na to nie ma żadnej regułki,to zależy jak bardzo sie tego kogos kochało,wydaje mi się,że im dłużej i większa milością,tym jest często wszystko mija,zapomina sie kiedy zakochamy sie w kims takie powiedzenie''najlepszym lekarstwem na stara miłosć jest nowa miłośc''i to jest po części prawda gdyż wtedy całą naszą miłosc przelewamy na kogos innego,a tamta miłosc trzeba chciec zauwazyc kogos innego,a na to też potrzeba czasu. 6 Odpowiedź przez pollyanna 2010-07-21 10:04:10 pollyanna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-28 Posty: 185 Wiek: 31 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? enni napisał/a:Tylko trzeba chciec zauwazyc kogos innego,a na to też potrzeba właśnie, tylko ile czasu trzeba, żeby w ogóle chcieć zauważyć kogoś innego...?Ja mam na razie wstręt do nowych znajomości (tzn. do zawierania znajomości z potencjalnymi partnerami). Brrrrrrrr... 7 Odpowiedź przez Szczypta_cukru 2010-07-21 11:05:59 Szczypta_cukru Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 155 Wiek: 26 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? pollyanna ja mam jeszcze inaczej:)nie mam wstrętu przed facetami ale mam wstręt przed związkiem... i to prowadzi do niezręcznych sytuacji.. np z moim dobrym kumplem:/ Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón Powiesz mi 1000 słów, zrozumiem 100, zapamiętam 10, ale w żadne nie a bitch. But she's my bitch. 8 Odpowiedź przez vinnga 2010-07-21 11:12:11 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Ja też miałam wstręt przed związkiem. A nawet nie tyle wstręt co szczere postanowienie "nigdy więcej". I bardzo się cieszę, że takie coś wymyśliłam, bo dzięki temu nawiązałam mnóstwo fajnych znajomości z facetami na różnych płaszczyznach. Dzięki temu przekonałam się, że jest na świecie dużo normalnych facetów, że mężczyźni wcale nie myślą tylko o seksie (tzn myślą, ale są też strasznie "związkowi") i w końcu dałam się jednemu przekonać do zmiany decyzji "nigdy więcej" 9 Odpowiedź przez pollyanna 2010-07-21 11:22:41 Ostatnio edytowany przez pollyanna (2010-07-21 11:23:11) pollyanna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-28 Posty: 185 Wiek: 31 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Szczypta_cukru napisał/a:nie mam wstrętu przed facetami ale mam wstręt przed związkiem...No mi też o to chodziło Nie umiem sobie nowego związku na razie wyobrazić. Ja wiem, że to przejdzie, ale na razie związanie się z kimś leży dla mnie w sferze absurdu...To takie błędne koło - żeby się wyleczyć z eks, powinnam zacząć nowy związek. Ale nie umiem zacząć nic nowego, dopóki się nie wyleczę i nie będę przygotowana... Hehe... Staram dać sobie czas, tylko boję się, żeby ten czas nie trwał do emerytury 10 Odpowiedź przez 88Yvonne88 2010-07-21 12:11:34 88Yvonne88 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-13 Posty: 91 Wiek: 22 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Wszystko zalezy od nas samych , jak bardzo rozdrapujemy rany, jak myslimy, jak sie do tego nastawiamy. Jesli koniec to trzeba sobie postawic kropke i przec do przodu! Wiadomo ze placz, zal ze tyle lat, tyle czasu. Ale to nie ma znaczenia... kto wie co spotka nas jutro? A co do nowego zwiazku... zawsze sie tak mowi ze nie mogloby sie teraz byc z nikim.. A czasem zdarza sie ze wlasnie ktos przychodzi i ze ta osoba jest naszym "wybawieniem " i znow, choc poczatkowo nieufnie podchodzimy do tego.. ale zakochujemy sie. Dziewczyny jesce wiele przed wami, glowa do gory. Jestescie silne. wrazliwe czule troskliwe!! i kazda sobie poradzi i zaslugujecie na porzadnego mezczyzne 11 Odpowiedź przez enni 2010-07-21 12:43:44 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Ja pare lat temu byłam w idwntycznej sytuacji,z tym,ze zabiegał o mnie pewien chłopak,a ja??ja nie chciałam nawet o tym słyszec,chociaz nie dawal za wygrana,ja miałam w głowie jeszcze mojego ex mimo to,że było już wszystko zkończone,ale dla mnie nie liczył sie nikt inny........a kiedy zaczełam mysleć inaczej??wtedy gdy mój adoratot zmęczył sie zabieganiem o mnie,i znalazł sobie dziewczyne,wtedy i ja przejrzałam na oczy,zobaczyłam co trace....pózniej już było zapózno bo spodziewali się dziecka i się ożenił,a ja długo nie mogłam sobie tego darować jaka byłam głupia,że jestem sama,bo myślałam o czymś co się dawno zakończyło,żyłam przeszłoscią,zamiast mysleć o przyszłości,i znów minoł czas zanim pogodziłam się z jego slubem,myślałam jak by to było jak bym to ja z nim była,jak bym dała mu szanse,tylko,że zaczeło mi zależeć troche za koncu stanełam na nogi,bo ztwierdziłam,ze napewno jeszcze jest ktos kto jest mi pisany i tego juz nie moge przegapić,i tak sie nie warto patrzec za siebie,bo to co mineło,na to juz wpływu nie mamy,a warto sie skupic na tym co bedzie,bo to jest rzecz na,ktorą mamy wpływ... 12 Odpowiedź przez paat 2010-07-21 13:14:35 paat Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-21 Posty: 2 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Ja rozstałam się z facetem po 2 latach związku,jakieś 2 miesiące temu i nie mogę na niego patrzeć na ulicy i zawsze przechodzę na drugą strone ulicy... a on patrzy na mnie wzrokiem ala kotek ze szreka i nie mogę zrozunieć czemu skoro on zerwał bo jak sam mówi ze w nim to uczucie zgasło,sama nie wiem co mam mysleć na ten temat bo w sumie powiedział mi ze to koniec definitywny... 13 Odpowiedź przez aga333 2010-07-21 13:54:14 aga333 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-17 Posty: 733 Wiek: 38 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Jestem mezatka 19 lat. Prawie rok temu w moim domu, podczas mojej i dzieci obecnosci w domu doszlo do zdrady mojego meza z bawiaca u nas moaja kuzynka. I mimo, ze wszystko wskazuje na to, ze ta cnotliwa panienka (23 lata) nafaszerowala nas jakims swinstwem i okrutnie zabawila sie naszym kosztem, przez ponad 10 miesiecy nie moglam sie pozbierac, gleboka depresja, mysli samobojcze, niewyobrazalne wahania nastroju. Zawsze bylismy z mezem bardzo blisko i zawsze bardzo sie kochalismy, co wcale nie oznacza spokojnej sielanki. Mamy za soba ogromny bagaz wspolnych przezyc. I to on okazal sie dla mnie najlepszym terapeuta, jego cierpliwosc i milosc. I tylko dlatego fiksowalam tylko 10 miesiecy. Pewnego dnia obuzilam sie w naprawde dobrym humorze, wspomnienia przychodzily, ale nie sprawialy bolu, sercem nie targal bol, zle mysli latwo bylo wyrzucic z glowy i wreszcie poczulam dawne uczucia do meza. Mysle, ze gdyby mnie zostawil, albo mial powazny romans trwaloby to znacznie dluzej i mialo o wiele powazniejsze skutki, a nie jestem mazgajem i umiem radzic sobie w zyciu 14 Odpowiedź przez nell999 2010-07-21 18:15:10 nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? pollyanna napisał/a:Szczypta_cukru napisał/a:nie mam wstrętu przed facetami ale mam wstręt przed związkiem...No mi też o to chodziło Nie umiem sobie nowego związku na razie wyobrazić. Ja wiem, że to przejdzie, ale na razie związanie się z kimś leży dla mnie w sferze absurdu...To takie błędne koło - żeby się wyleczyć z eks, powinnam zacząć nowy związek. Ale nie umiem zacząć nic nowego, dopóki się nie wyleczę i nie będę przygotowana... Hehe... Staram dać sobie czas, tylko boję się, żeby ten czas nie trwał do emerytury To tak jak ja - poznac moge, spotkac sie na kawie, w kinie etc. ale gdy tylko zobacze ze druga strona ma wobec mnie pewne nadzieje czy oczekiwania - KONIEC! Urywam zanjomosc, nie odpisuje na sms-y, nie oddzwaniam... Niestety jak na razie powtarza mi sie to caly czas - nie chce nic wiecej ponad wspolnie mile spedzony czas. A przed jakimkolwiek zaangazowaniem bronie sie rekami i Scientists have finally discovered what is wrong with the male brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left 15 Odpowiedź przez Szczypta_cukru 2010-07-21 19:08:04 Szczypta_cukru Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 155 Wiek: 26 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? nell999 ja robię gorzej... ja nawet mogę posunąć się 10 kroków dalej... i to z osobą, którą znam pół życia.. ale co z tego?następnego dnia głowa w piasek i udaję, że nic się nie wydarzyło.... MASAKRA... najgorsze, ze kurna już raz mu tak zrobiłam:/ jestem DEBILEM Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón Powiesz mi 1000 słów, zrozumiem 100, zapamiętam 10, ale w żadne nie a bitch. But she's my bitch. 16 Odpowiedź przez nell999 2010-07-21 19:19:27 nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? 17 Odpowiedź przez Szczypta_cukru 2010-07-21 19:23:23 Szczypta_cukru Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 155 Wiek: 26 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? hehe.. ja żebym się tylko migdaliła... to by było dobrze:O:Oteraz udajemy, że nic się nie stało i jest mega dziwnie Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón Powiesz mi 1000 słów, zrozumiem 100, zapamiętam 10, ale w żadne nie a bitch. But she's my bitch. 18 Odpowiedź przez Yvette 2010-07-21 19:42:18 Yvette 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: Psychologia, edukacja Zarejestrowany: 2009-03-13 Posty: 2,915 Wiek: 29 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Nie ma takich ram czasowych, które określają koniec i początek następnych etapów dochodzenia do siebie. To wszystko zależy od tego, jacy jesteśmy, na czym oparliśmy nasz związek, ile włożyliśmy w niego energii, z jakimi przekonaniami w niego wchodziliśmy, czy byliśmy pewni, że się powiedzie i doświadczyliśmy wielkiego rozczarowania, w jaki sposób nas zostawiono itd, itp - słowem od zbyt wielu różnych czynników, żeby choćby w przybliżeniu móc powiedzieć, ile to każdej kobiety "dojście do siebie" jest czymś innym. Wiele kobiet frustruje się brakiem "postępu", kiedy oczekuje od siebie rzeczy niemożliwych. Zaryzykuję stwierdzeniem, że postawienie sobie za cel "bycie sobą sprzed związku" jest nierealne. Każde nasze rozczarowanie, porażka czy doświadczenie zmienia nas na tyle, że rzadko kiedy wychodzimy z nich ważny dla mnie związek zakończył się 1,5 roku temu. Przez pierwszy rok przechodziłam wiele skrajnych etapów: od nałogowych pierwszych randek bez kontynuacji, przez zawieranie znajomości, w które się nie angażowałam, a do których niemalże się zmuszałam, odrzucenie tych, którym na mnie zależało, deklaracje chęci powrotu do byłego, deklaracje niechęci do związków, po zabrnięcie w związek bez przyszłości (z facetem, który nie dość, że mieszkał na drugim końcu Polski, to miał jeszcze zaklepaną wyprowadzkę do Stanów na najbliższe lata).Bywałam zrozpaczona, samotna, załamana, mszcząca się na facetach, a jeszcze bardziej mszcząca się na umiem wskazać, w którym momencie przestałam się szarpać z mężczyznami, związkami i sobą. Nie powiem, że stało się tak w chwili, kiedy poznałam obecnego partnera. Ani nawet wtedy, gdy zaczęłam z nim być i odwzajemniłam jego uczucia. Dobrze wiem, że przestałam walczyć z tym, co się między nami rozwija i pozwoliłam sobie na prawdziwe wejście w związek wtedy, kiedy sama poczułam się na to gotowa. Nie było to z dnia na dzień. Nie, nie jestem taka jak sprzed rozstania. Ale może właśnie ta zmiana, którą dało mi 1,5 roku sprawiły, że mam coś lepszego z obecnym partnerem i co najistotniejsze, ze każdej kobiecie po rozstaniu doradzam, żeby przestała skupiać się na facetach wokół siebie. Nie chodzi o nich. Mogą być wspaniali, mogą się starać, sprytnie tuszować swoje wady, ale dopóki my nie dojdziemy do ładu z własnymi emocjami, niczego trwałego nie zbudujemy. Ba, paradoksalnie mocno chcąc się z kimś związać uniemożliwiamy sobie stworzenie dobrego związku, bo zamiast skupić się na swoich trudnościach, widzimy ich coraz więcej w od tego, jak długo trwa "żałoba po związku", ona kiedyś się kończy - dla tych kobiet, które dadzą sobie szansę i sporo cierpliwości. ... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...REGULAMIN Forum - przeczytaj 19 Odpowiedź przez agatkaboo 2010-07-21 20:01:10 agatkaboo Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-14 Posty: 21 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Jak ja bym chciała, żeby to był koniec... Tak bardzo boli Jak to jest, dlaczego on nie chce mnie widzieć? Rozmawiać? Znać? On zerwał ze słowami, że kocha, ale męczy się i musi odejść? Czy teraz po tygodniu jesli w ogóle się nie odzywa tzn, że wcale nie myśli? Czy to znaczy, że kłamał? Mówił, że nie chce mnie tracić jako człowieka. Teraz nic to dla niego nie znaczy? Boli mnie to jak diabli. 20 Odpowiedź przez nell999 2010-07-21 20:13:05 nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Szczypta_cukru napisał/a:hehe.. ja żebym się tylko migdaliła... to by było dobrze:O:Oteraz udajemy, że nic się nie stało i jest mega dziwnieSzczyptawez byka za rogi i porozmawiaj z nim o tym co sie wydarzylo - bedzie koszmarnie trudno ale na pewno oczysci atmosfere miedzy wami. Ja tak zrobilam i pomoglo - powiedzialam "hormony sie burza, jest wiosna, jestem tylko czlowiekiem; chcialam sprawdzic czy to cos mi da, pomoze czy cos; czy to cos w srodku, co drgalo przy bylym znowu zadrga" no i tyle. On zgrywal wielce wykorzystanego, pewnie sie tez tak poczul ale coz - nie tylko mezczyzni moga nas wykorzystywac jak chwilowe zabawki - MY TEZ MOZEMY!!! Oko za oko Poza tym wydaje mi sie ze moje zachowanie dalo mu troche do myslenia w kwestii tego jak zachowuje sie wobec swoich "zdobyczy". Odnosze wrazenie jakby cos to mu dalo, szczegolnie ze ja i moj ex bylismy dla niego wrecz "wzorowa" para jeszcze pare miesiecy temu a mnie zawsze traktowal z pelnym szacunkiem. A jesli porozmawiacie i powiesz mu prawde - jesli naprawde byl prawdziwym kolega i chce nadal byc w Twoim zyciu - przeboleje to. Mezczyzni maja gruba skore Scientists have finally discovered what is wrong with the male brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left 21 Odpowiedź przez Okruszka 2010-07-21 21:40:43 Okruszka Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-04 Posty: 242 Wiek: 25+ Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Ciekawy temat .Też się kiedyś nad tym zastanawiałam, szukałam recepty na nowe odrodzenie, marzyłam aby noce pełne płaczu i snów o nim minęły... Mówi się, że czas leczy rany... Podobno prawda. Ale kiedy??? Bardzo spodobał mi się post yvette, myślę, że jest w nim znowu się rozstałam, chociaż w innych, bardziej "przyjaznych" okolicznościach. Ale nie ukrywam, że po rozmowie o rozstaniu nie spalam całą noc, dzień miałam zryty, chodziłam jak cień... Tak czy siak bolało i wciąż boli. Uczucie jest straszne, bo straciłam osobę co w sumie nigdy nie była "moją" tak do końca, a jednak w ciągu miesięcy związku zaangażowałam się, przywłaszczyłam ją, utworzyłam (poważny) związek, zakończył się z powodu "grania nie fair" ze strony partnera. Drugi z rozsądku. I z moich obserwacji wynika, że gdy się angażowałam zapominałam o sobie... Tzn. myśląc o sobie, myślałam o nim. Po pierwszym związku wręcz z chęci takiej "zemsty" chciałam sobie szybko kogoś znaleźć. Mój okres żałoby trwał 2 miesiące i znalazłam... I szczęśliwie znalazłam. Podobno lekarstwem na starą miłość jest nowa... Tylko że ja wciąż nie wiedziałam co ze mną. Co mam zrobić, w jakim kierunku iść... Nie dla niego... Dla siebie! Teraz, po kilku miesiącach zrozumiałam. Ostawiam na bok amory. Owszem, fajnie by było kogoś mieć ale... Planuję studia w innym mieście... Chciałabym uniknąć związków weekendowych/na odległość... Czy związku na zasadzie "nie wyjadę na studia bo on tu jest"... Dosyć! Teraz liczę się ja! I na jakiś czas niech tak zostanie... Chcę się uzbroić w życie, a nie siedzieć w pokoju i płakać za kolejnym, podczas gdy on już z nowym uśmiechem na twarzy układa sobie życie... 22 Odpowiedź przez pollyanna 2010-07-21 21:59:25 pollyanna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-28 Posty: 185 Wiek: 31 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? yvette napisał/a:(...) dopóki my nie dojdziemy do ładu z własnymi emocjami, niczego trwałego nie dodać, nic ująć (choć rzecz jasna pozostaje pytanie, KIEDY dojdziemy do ładu z własnymi emocjami... ale na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi). 23 Odpowiedź przez Emilia 2010-07-21 23:22:35 Emilia 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2007-08-27 Posty: 3,988 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?Byłam w związku przez 9 lat, w tym 2 lata małżeństwa. To był niezwykle destrukcyjny związek z toksycznym człowiekiem. On był dominujący, miał skłonność do manipulowania mną, stosowania szantaży emocjonalnych i kształtowania mnie na swoje podobieństwo. Uzależniłam się od niego emocjonalnie. Odeszłam, kiedy czułam, że mnie takiej prawdziwej już nie ma, że jestem tylko kawałkiem jego, tym najbardziej przez niego nielubianym. Byłam wtedy w depresji, miałam silną nerwicę, każdy stres objawiał się zawrotami głowy itp. Praktycznie zaraz po rozstaniu związałam się z mężczyzną, z którym w tej chwili planuję zarówno przyszłość, jak i powiększenie rodziny. Ale w ciągu pierwszego roku po odejściu musiałam brać antydepresanty, miałam silne lęki i depresję. Byłam psychicznym wrakiem. Pozbierałam się dzięki terapii i miłości. W tej chwili - czyli dwa lata po rozstaniu, jestem wolna od negatywnych emocji towarzyszących mi w czasie tamtego związku, jak i po rozstaniu. Szczerze mogę powiedzieć, że zdystansowałam się do tego co było, przepracowałam to na wszystkie sposoby, odbudowałam swoją kobiecość, godność, poczucie własnej wartości. Już nie boli, kiedy myślę o przeszłości. Już nie łapię się, na myśleniu typu "nie mogę tak zrobić, bo on mnie zabije". W tej chwili jestem skupiona na tym co jest i na tym, co będzie. Ale dojście do siebie zajęło mi mnóstwo czasu i było ciężką pracą. 24 Odpowiedź przez Szczypta_cukru 2010-07-21 23:41:09 Ostatnio edytowany przez Szczypta_cukru (2010-07-21 23:45:13) Szczypta_cukru Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-07 Posty: 155 Wiek: 26 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Ja trwałam w toksycznym związku 4 lata. Wypalił mnie ten facet, zabił moje prawdziwe ja, dusiłam się.. ale im mocniej próbowałam się uwolnić tym mocniej sznur toksycznej miłości zaciskał się na mojej szyi. Rozstanie strasznie bolało.. Przepłakałam dwa tygodnie.. dosłownie przewyłam.. Potem wstałam... i zaczęłam "szaleć"... ale widzę... że to też jest kiepska drogaTeraz sprawa kumpla.. znam go bardzo długo.. kiedyś już była taka sytuacja... że coś się zaczynało.. ale również byłam po związku zakończonym rozstaniem i nie potrafiłam nawet zaangażować się w pocałunek... co gorsza... on mi daje do zrozumienia.. że jestem dla niego aseksualna... w sensie mówi mi to wprost, że nie podobają mu się takie kobiety jak ja... i że obiektywnie jestem piękną kobietą ale nie w jego typie.. a jednak... jak tylko przyjdzie taki moment, kiedy ja po alkoholu np.. robię się "przytulańska"... to hmm.. przytula mnie, głaszcze po ręce, łapie za nią, szuka dotyku, głaszcze po włosach.. nie rozumiem tego.. teraz poszło znacznie dalej niż pocałunek...najgorsze jest to... że ja się boję... boję, że go krzywdzę w jakiś sposób... nie wiem.. jeśli mu się nie podobam to , że czuje sie wykorzystywany przeze mnie... chociaz może tego nie chce...ale głupio mu "odmówić"... a jeśli jest odwrotnie czyli coś do mnie czuje.. a to co mówi to tylko jakiś skafander obronny... to boje się, ze on gdzies tam mnie kocha.. jakakolwiek by nie była w tym momencie prawda... ja go wykorzystuje, żeby nie wiem zagłuszyć swoje sumienie/cierpienie?nie wiem jak mam z nim o tym pogadać... próbowałam dzisiaj.. ale tematem rozmowy raczej pierdoły byłynie wiem czy zrozumiałyście co mam na mysli bo trochę chaotycznie to przedstawiłam:) Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze. Carlos Ruiz Zafón Powiesz mi 1000 słów, zrozumiem 100, zapamiętam 10, ale w żadne nie a bitch. But she's my bitch. 25 Odpowiedź przez DżinZtonikiem 2010-07-21 23:58:58 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-07-22 08:19:19) DżinZtonikiem Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-21 Posty: 3 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu?u mnie już dwa lata mijają... i nie jestem pewna czy się pozbierałam, chyba nie, bo wciąż o nim nagle, po tylu latach...Odszedł bez słowa. Nie zdradził, ale potraktował w taki sposób, że poczułam się jak ostatnia wulgaryzm!. Chociaż psuło się już od jakiegoś czasu, to puszczaliśmy to mimochodem. Oboje zgubiliśmy się gdzieś po drodze. Po rozstaniu zrozumiałam że to jednak było to. Nie udało się odkręcić, chociaż robiłam, co zawinił ? Oboje po równo, po trochu żadne... Tak wyszło. 26 Odpowiedź przez nell999 2010-07-22 18:18:36 nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Szczypta_cukru napisał/a:najgorsze jest to... że ja się boję... boję, że go krzywdzę w jakiś sposób... nie wiem.. jeśli mu się nie podobam to , że czuje sie wykorzystywany przeze mnie... chociaz może tego nie chce...ale głupio mu "odmówić"... a jeśli jest odwrotnie czyli coś do mnie czuje.. a to co mówi to tylko jakiś skafander obronny... to boje się, ze on gdzies tam mnie kocha.. jakakolwiek by nie była w tym momencie prawda... ja go wykorzystuje, żeby nie wiem zagłuszyć swoje sumienie/cierpienie?nie wiem jak mam z nim o tym pogadać... próbowałam dzisiaj.. ale tematem rozmowy raczej pierdoły byłynie wiem czy zrozumiałyście co mam na mysli bo trochę chaotycznie to przedstawiłam:)Szczyptadoskonale Cie rozumiem... Chaos w Twoim zyciu popycha Cie do nieprzemyslanych zachowan... Wiem cos o tym. Ja tez to przezylam - poczucie winy po calym incydenie z kolega niemal wgniotlo mnie w przeciez on tez mogl powiedziec w kazdej chwili "nie"jesli to mu nie odpowiadalo - wiec nie daj sie obciazyc cala wina - tez jest dorosly i skoro go podobno nie pociagasz, nie powinno byc to dla niego trudne...Dlugo czulam sie jakbym go wykorzystala - co pewnie pokrywalo sie z prawda, bo z mojej strony nie bylo w tym zadnego uczucia. Widzialam siebie jakby z boku - jakbym to nie byla ja; kompletna pustka w glowie i sercu - tak jakby cialo i umysl nie byly w jakikolwiek sposob ze soba polaczone... Przez pewien czas - chyba ze 3 tygodnie - praktycznie go unikalam. Dopiero pozniej, na pikniku z przyjaciolmi spotkalismy sie znowu. I nie bylo tak tragicznie . Po dluzszym przemysleniu calej sprawy doszlam do wniosku, ze po prostu podswiadomie chcialam sprawdzic czy nadal jestem atrakcyjna - zdrada mojego ex i rozstanie bardzo podkopaly moja pewnosc siebie (a ona juz w czasie zwiazku z ex byla w strzepkach). Czytalam na ten temat i podobno nie jest to czyms niespotykanym - raczej dosc powszechnym. Wiec nie ma sie o co samobiczowac. Przepros za to ze go potraktowalas instrumentalnie i juz. A jezeli nie potrafisz z nim rozmawiac twarza w twarz - zadzwon. Bedzie Ci latwiej, jesli w jego obecnosci nie wiesz co zrobic. Powodzenia Scientists have finally discovered what is wrong with the male brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left 27 Odpowiedź przez Kami90 2010-07-22 18:42:42 Kami90 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-13 Posty: 8,007 Wiek: 24,5 Odp: Jak dlugo zajelo wam pozbieranie sie po zdradzie i rozstaniu? Ja byłam w związku dwa lata... 14 sierpnia minie 10 miesięcy od naszego rozstania. Nie chce tutaj opowiadać mojej historii, naszym przedzerwaniowych perypetii i po zerwaniowych bo długo by opowiadać. Ale powiem tak mija te ponad 9 miesięcy i czuje ulgę, czuje ze mogę wejść w inny związek i zaangażować się w coś innego. Mimo że czuje że tamtego chłopaka do końca życia nie wyrzucę do końca z serce, sentyment a iskra miłości do niego pozostanie na zawsze. Ale teraz jestem już w stanie życzyć mu szczęścia, i powiedzieć "trzymaj się i bądź z nią szczęśliwy".Do tej pory czasem boli jakieś wspomnienie, pewne daty kojarzę z nim( czasem nadal uronię łzę), i dziwnie będzie za niecały miesiąc obchodzić urodziny bez niego... ale wierzę że będzie dobrze... chodź pewnie nigdy nie będę już ta sama osobą co kiedyś bo ostanie niecałe 3 lata bardzo zmętniły mnie i moje życie...Nie ma określonych norm "żałoby" po rozstaniu, każdy musi przeżyć to na swój przeszłam przez etapy, wielkiego bólu, rozpaczy histerii i złości, a nawet wyciszenia. Niektórzy natomiast czuja tylko złość, lub tylko wszystkim szczęścia i jak najszybszego uporania się z cierpieniem po rozstaniu czy też zdradzie. "Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,choć różnimy się od siebiejak dwie krople czystej wody." W. Szymborska Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź